Gdy ktoś mówi “strzelanka o II wojnie światowej”, w głowie zwykle pojawia się Normandia, Stalingrad, Ardeny albo kolejna plaża pełna bunkrów. Gry przez lata wracały do tych samych frontów tak często, że można było odnieść wrażenie, iż wojna w 1939 roku właściwie nie istniała.
I właśnie w tę lukę próbowało wejść Land of War: The Beginning.
Polska produkcja studia MS Games zadebiutowała 10 czerwca 2021 roku. Nie miała budżetu Call of Duty ani rozmachu Battlefielda. Miała za to coś, czego większym seriom zwykle brakowało – wrzesień 1939 roku pokazany z perspektywy polskiego żołnierza.
Dziś, pięć lat później, Land of War jest trochę ciekawym przypadkiem. Nie stało się początkiem wielkiej serii. Nie dostało wieloletniego strumienia sezonów. Nie żyje też jako wielki multiplayer, bo od początku było grą jednoosobową.
A jednak nadal można je normalnie kupić na PC. Nadal ma pełny polski dubbing. Nadal wyróżnia się arsenałem, którego praktycznie nie widujemy w innych wojennych FPS-ach. I nadal zbiera bardzo mieszane opinie.
To chyba najlepszy moment, by spojrzeć na tę grę bez premierowych emocji.
Co właściwie próbowało zrobić Land of War? Co nadal działa? Co postarzało się najgorzej? I czy w 2026 roku jest sens dać tej produkcji kilka wieczorów?
Land of War: The Beginning – najważniejsze informacje
| Element | Informacja |
|---|---|
| Pełny tytuł | Land of War: The Beginning |
| Premiera | 10 czerwca 2021 |
| Producent | MS Games |
| Wydawca | MS Games |
| Platforma | PC z systemem Windows |
| Gatunek | FPS, akcja, gra historyczna |
| Tryb | Wyłącznie single player |
| Główny bohater | Piotr Kowalski |
| Polski język | Interfejs, napisy i pełny dubbing |
| Osiągnięcia Steam | 21 |
| Oceny użytkowników | Mieszane, około połowa recenzji pozytywna |
Już tutaj widać, że jest to produkcja dość nietypowa jak na dzisiejszy rynek.
Nie ma battle passa. Nie ma trybu rankingowego. Nie ma sklepu z operatorami pojawiającymi się co tydzień.
Uruchamiasz kampanię i grasz.
Trochę staromodnie? Jasne. Ale właśnie taki był zamiar twórców.
Pomysł był prosty: zrobić grę jak dawne Medal of Honor
MS Games od początku otwarcie wskazywało inspiracje pierwszym Call of Duty oraz Medal of Honor: Allied Assault.
I czuć to niemal od razu.
Land of War nie próbuje być symulatorem wojskowym. Nie musisz ręcznie ustawiać radiostacji, obliczać balistyki pocisku ani przez czterdzieści minut czołgać się przez las.
To liniowa, filmowa strzelanka starej szkoły.
Biegniesz z oddziałem. Otwiera się nowy fragment mapy. Pojawiają się przeciwnicy. Zaczyna się strzelanina. Chwilę później siadasz za działkiem albo trafiasz do pojazdu.
Tempo jest szybkie i często zmienia sytuację.
Dziś brzmi to prawie odświeżająco. Rynek przyzwyczaił nas do ogromnych map, punktów zainteresowania, drzewek umiejętności i dwudziestu rodzajów surowców.
Land of War mówi: masz karabin, tam jest przeciwnik. Resztą zajmiemy się później.
Wrzesień 1939 jest największą siłą tej gry
Najciekawsze w Land of War nie są mechaniki. Jest nim temat.
Kampania zaczyna się w momencie niemieckiej inwazji na Polskę i pokazuje wydarzenia, które w popularnych FPS-ach pojawiają się bardzo rzadko.
Zamiast ponownie lądować w Normandii, trafiamy między innymi do scen inspirowanych walkami z września 1939 roku. Gra zahacza również o późniejsze wydarzenia wojenne i prowadzi historię dalej niż sam początek konfliktu.
Głównym bohaterem jest Piotr Kowalski, żołnierz Wojska Polskiego. Historia miesza fakty historyczne z fikcyjną fabułą szpiegowską.
I to jest ważne rozróżnienie.
Land of War nie jest interaktywnym dokumentem historycznym. Twórcy wykorzystują autentyczne miejsca, uzbrojenie i wydarzenia jako tło dla wymyślonej historii.
Gra nie wymaga też znajomości podręcznika historii. Kontekst dostajemy po drodze.
Mokra, Warszawa i Kampinos zamiast Omaha Beach
Już sama lista miejsc pokazuje, dlaczego Land of War przyciągnęło uwagę polskich graczy.
Pojawiają się lokacje i sytuacje związane z polską kampanią obronną. W jednej z misji trafiamy w okolice Mokrej. W innych fragmentach pojawiają się Warszawa czy Kampinos.
Gra prowadzi nas przez bardziej otwarte pola bitew, umocnienia, lasy i tereny miejskie.
Niektóre etapy skupiają się na klasycznej walce piechoty. W innych sterujemy pojazdami albo bierzemy udział w scenach lotniczych.
W praktyce kampania regularnie próbuje zmieniać rytm.
- walczymy jako piechur podczas dużych starć;
- obsługujemy cięższe uzbrojenie i stanowiska ogniowe;
- siadamy za sterami pojazdów wojskowych;
- pojawiają się fragmenty związane z lotnictwem;
- część zadań opiera się na infiltracji i sabotażu;
- kampania prowadzi przez zarówno otwarte pola, jak i miejskie lokacje.
To jedna z rzeczy, które Land of War robi rozsądnie. Nawet jeśli poszczególne mechaniki nie są głębokie, gra nie każe przez pięć godzin robić dokładnie tego samego.
Broń jest chyba najbardziej interesującą częścią całego projektu
Jeśli interesuje cię historyczne uzbrojenie, Land of War potrafi być małym muzeum z możliwością strzelania.
I mówię to jako komplement.
Większe produkcje wojenne zwykle sięgają po ten sam zestaw rozpoznawalnych karabinów. MP40, Thompson, Garand, Kar98k – znamy je niemal na pamięć.
Land of War świadomie szukało mniej oczywistych konstrukcji.
W grze pojawiają się polskie modele i broń, której część graczy mogła nigdy wcześniej nie widzieć w FPS-ie. Twórcy zwracali uwagę między innymi na prototypy i konstrukcje produkowane w niewielkich liczbach.
Dobrym przykładem jest Mors – polski pistolet maszynowy skonstruowany przed wojną. W dużych zachodnich shooterach raczej trudno go spotkać.
Są również bronie związane z polskim przemysłem zbrojeniowym oraz konstrukcje używane przez przeciwnika.
I właśnie tutaj historyczny temat naprawdę pracuje na korzyść gry.
DLC z bronią istnieje, ale nie zmienia kampanii
Na Steamie nadal dostępne są niewielkie dodatki. Nie rozszerzają historii o nowe rozdziały. Dodają przede wszystkim kolejne egzemplarze uzbrojenia.
Wśród płatnych dodatków znajdziemy między innymi wariant pistoletu VIS, rewolwer Nagant, szablę oraz dodatkowy Thompson. Dostępny jest także soundtrack.
Gra ma również darmowe dodatkowe bronie, w tym PPD-30 dodawany przez menu dodatków.
Jeśli kupujesz Land of War pierwszy raz, naprawdę nie trzeba od razu brać wszystkiego.
Podstawowa kampania jest kompletną grą. DLC są raczej ciekawostką dla osoby, która szczególnie lubi broń historyczną albo chce mieć pełny pakiet.
To nadal bardzo mała produkcja i widać to szybko
Tu dochodzimy do rzeczy, której nie da się obejść.
Land of War chciało przypominać stare Call of Duty. Problem w tym, że klasyczne Call of Duty nawet dwadzieścia lat temu było produkowane przez zespół i budżet znacznie większy niż ten, którym dysponowało MS Games.
Różnica pojawia się w animacjach, pracy kamery, zachowaniu przeciwników, skryptach oraz sposobie prowadzenia dialogów.
Czasem scena wygląda bardzo przyzwoicie. Chwilę później postać niezależna obraca się nienaturalnie, przeciwnik stoi w dziwnym miejscu albo skrypt zaczyna działać z lekkim opóźnieniem.
To potrafi wyrwać z klimatu.
Zwłaszcza dziś, gdy nawet mniejsze gry niezależne osiągają pod względem animacji bardzo wysoki poziom.
Sztuczna inteligencja była największym problemem i nadal nim pozostaje
W recenzjach premierowych bardzo często powtarzał się temat AI.
Przeciwnicy potrafią wystawić się na ostrzał. Reakcje bywają przewidywalne. W niektórych miejscach starcia bardziej przypominają strzelnicę niż walkę z ludźmi próbującymi przetrwać.
Twórcy poprawiali zachowanie NPC w aktualizacjach wydanych tuż po premierze, ale nie zmieniło to fundamentu całego systemu.
Jeśli w 2026 roku jesteś przyzwyczajony do strzelanek, w których przeciwnicy oskrzydlają, zmieniają pozycję i próbują dynamicznie reagować na gracza, Land of War może wydawać się bardzo stare.
I nie chodzi o “retro w dobrym znaczeniu”.
Stare Medal of Honor też było liniowe, ale potrafiło ukryć swoje ograniczenia lepszym rytmem walki.
Tutaj techniczne szwy są znacznie bardziej widoczne.
Premiera była trudna, a poprawki pojawiły się szybko
Land of War nie miało spokojnego startu.
Gracze zgłaszali problemy z optymalizacją, błędami, animacjami i zachowaniem przeciwników. Studio zaczęło wypuszczać hotfixy praktycznie od razu.
Patch 1.2 poprawiał między innymi wykorzystanie pamięci, wydajność renderowania NPC, streaming tekstur, stabilność i zachowanie postaci.
W lipcu 2021 pojawiła się wersja 1.3. Dodano wtedy nowe animacje śmierci oraz otrzymywania obrażeń, poprawiono wybrane zachowania przeciwników, dźwięki, kolizje, efekty wizualne i kilka problematycznych fragmentów misji.
To pokazuje, że studio próbowało reagować.
Ale jest też druga strona.
Oficjalny kanał aktualności gry bardzo szybko ucichł. Najważniejsze poprawki pochodzą z okresu bezpośrednio po premierze, a Land of War nie stało się projektem rozwijanym przez kolejne pięć lat.
W 2026 roku należy więc traktować je jako zamkniętą, starszą produkcję, a nie żywą grę czekającą na wielkie przyszłe aktualizacje.
Jak Land of War wygląda dziś?
Grafika ma swoje dobre momenty.
Pola, lasy, wojskowe stanowiska i niektóre efekty pogodowe potrafią nadal stworzyć odpowiedni klimat. Broń jest szczegółowa, a przywiązanie autorów do sprzętu historycznego widać na modelach.
Znacznie gorzej starzeją się twarze, animacje postaci i część tekstur środowiska.
W 2021 roku gra już nie należała do technologicznej czołówki. Pięć lat później ta różnica jest oczywiście jeszcze większa.
Ale Land of War ma pewną przewagę.
Nie próbowało wyglądać jak futurystyczne widowisko zależne od najnowszego ray tracingu. Historyczne mundury, błoto, drewniane budynki, okopy czy przedwojenne miasto nie starzeją się tak szybko pod względem samego projektu artystycznego.
Najbardziej przeszkadzają więc nie tyle “słabe tekstury”, co nierówność całości.
Jedna lokacja wygląda klimatycznie. W następnej coś przypomina grę o kilka lat starszą.
Dźwięk potrafi sprzedać strzelaninę lepiej niż grafika
To element, który część graczy chwaliła już przy premierze.
Broń brzmi ciężko. Eksplozje mają odpowiednią energię. Artyleria i duże działa potrafią zbudować poczucie bitwy znacznie skuteczniej niż same animacje.
Do tego dochodzi muzyka.
Land of War ma własny soundtrack, dostępny również osobno. Nie jest to muzyka, którą po pięciu minutach wyłączasz, bo próbuje zagłuszyć każdy dialog.
Najlepiej działa jako tło dla wydarzeń.
W połączeniu z polskim dubbingiem potrafi dać momenty, w których naprawdę czujemy lokalny charakter produkcji.
Polski dubbing jest jednym z powodów, dla których warto grać po polsku
Land of War obsługuje polski interfejs, napisy i pełne audio.
Angielski dubbing był jednym z elementów krytykowanych przez część graczy, dlatego polska wersja jest naturalnym wyborem nie tylko z powodu wygody.
Pasuje też do świata.
Polscy żołnierze mówiący po polsku podczas kampanii wrześniowej zwyczajnie brzmią bardziej wiarygodnie niż sytuacja, w której wszyscy przechodzą nagle na angielski tylko dlatego, że tak robią gry.
Jeżeli więc znasz język polski, nie ma większego powodu, by przechodzić tę produkcję w wersji angielskiej.
Nie ma multiplayera i w 2026 roku może to być zaleta
Brzmi dziwnie, ale posłuchaj.
Stare sieciowe strzelanki mają jeden podstawowy problem: potrzebują ludzi.
Możesz kupić fantastyczną grę z 2018 roku, wejść do lobby i odkryć, że nikt nie gra w twój ulubiony tryb.
Land of War nie ma tego problemu, bo od początku było single playerem.
Nie potrzebujesz serwera pełnego graczy. Nie potrzebujesz znajomych. Nie interesuje cię stan matchmakingu.
Instalujesz kampanię i dostajesz dokładnie to samo podstawowe doświadczenie, które można było przejść w 2021 roku.
Minus jest oczywisty – po skończeniu historii nie ma wielkiej warstwy sieciowej, do której można wracać przez kolejne miesiące.
Ale jako stary FPS Land of War jest dzięki temu bardziej odporne na upływ czasu.
Wymagania PC po pięciu latach wyglądają znacznie łagodniej
| Podzespół | Minimum | Zalecane |
|---|---|---|
| System | Windows 7 64-bit według pierwotnych wymagań | Windows 10 64-bit |
| Procesor | Intel Core i5 | Intel Core i7 |
| Pamięć RAM | 16 GB | 16 GB |
| Karta graficzna | GeForce GTX 1050 Ti 4 GB | GeForce GTX 1070 |
| DirectX | 11 | 11 |
| Miejsce na dysku | około 25 GB | około 25 GB |
Jest tu ważny niuans.
Pierwotne wymagania gry nadal wymieniają Windows 7, ale sam klient Steam od 2024 roku nie wspiera już systemów starszych niż Windows 10.
Jeśli więc kupujesz grę dzisiaj przez Steam, praktycznie należy myśleć o Windows 10 lub nowszym.
Na tle współczesnych produkcji 25 GB miejsca wygląda wręcz uroczo.
Dziś pojedyncza aktualizacja dużego shootera potrafi zajmować więcej.
GTX 1050 Ti jako minimum brzmi dziś zupełnie inaczej
W 2021 roku wymagania sprzętowe Land of War budziły sporo dyskusji, zwłaszcza że optymalizacja nie była idealna.
W 2026 roku wiele nawet niedrogich komputerów ma znacznie więcej mocy.
Nie oznacza to, że każda konfiguracja automatycznie zapewni idealną płynność. Starsza gra może mieć własne problemy niezależne od szybkości GPU.
Ale próg wejścia jest dziś dużo mniej bolesny.
Jeżeli masz względnie współczesnego peceta z 16 GB RAM i dedykowaną kartą graficzną, wymagania sprzętowe raczej nie będą największą przeszkodą.
Znacznie większe znaczenie ma pytanie, czy akceptujesz starszy model sterowania, AI i animacje.
Jakie elementy nadal wyróżniają Land of War?
Pięć lat później łatwiej oddzielić pomysł od wykonania.
Wykonanie jest nierówne. Pomysł nadal ma sens.
- perspektywa polskiego żołnierza z 1939 roku pozostaje rzadkością w FPS-ach;
- arsenał zawiera broń praktycznie nieobecną w dużych wojennych shooterach;
- kampania nie ciągnie się przez dziesiątki godzin;
- misje mieszają strzelanie, pojazdy, infiltrację i bardziej filmowe sekwencje;
- pełny polski dubbing bardzo dobrze pasuje do tematu;
- gra nie wymaga multiplayera ani aktywnej społeczności;
- historyczne tło daje lokalizacjom charakter, którego nie da się uzyskać kolejną kopią Normandii.
W pewnym sensie Land of War przypomina niszowy film historyczny.
Wiesz, że większa hollywoodzka produkcja będzie miała lepsze efekty. Ale ta mniejsza pokazuje wydarzenie, którego Hollywood zwykle nie dotyka.
A co postarzało się najgorzej?
Przede wszystkim ruch oraz zachowanie postaci.
Starsze FPS-y bywają proste, ale powinny być responsywne. W Land of War zdarzają się momenty, w których poruszanie się wydaje się cięższe, niż powinno.
Do tego dochodzą przeciwnicy.
Gdy AI zachowuje się nielogicznie, historyczny klimat szybko pęka. Możesz mieć perfekcyjnie odwzorowany karabin, ale jeśli żołnierz przeciwnika stoi na środku pola i patrzy w dziwnym kierunku, autentyczność znika.
Nie pomaga też fakt, że dzisiejszy gracz ma do wyboru ogromną bibliotekę dopracowanych strzelanek.
W 2003 roku zaakceptowalibyśmy wiele rzeczy. W 2026 wymagania są trochę inne.
Oceny Steam dobrze pokazują, dlaczego ta gra dzieli ludzi
Land of War nadal ma na Steamie kategorię ocen “mieszane”. Około połowa użytkowników wystawiła opinię pozytywną.
To dość uczciwie opisuje całą produkcję.
Jedni gracze wybaczają błędy, bo dostają rzadko przedstawiany fragment historii, polskie uzbrojenie i klimat starych wojennych FPS-ów.
Inni widzą głównie problemy techniczne, przeciętne AI, niezgrabne animacje i rozwiązania, które już w momencie premiery wydawały się przestarzałe.
Obie reakcje mają sens.
Land of War nie jest grą, której jakość można rozpatrywać bez kontekstu.
Jeżeli szukasz najbardziej dopracowanego FPS-a, znajdziesz lepsze produkcje.
Jeżeli chcesz przejść strzelankę poświęconą Polsce z 1939 roku, konkurencja nagle praktycznie znika.
Czy warto kupić Land of War za pełną cenę?
W 2026 roku podchodziłbym do ceny ostrożnie.
Gra nadal jest dostępna na Steamie, a poza podstawową wersją istnieje pakiet Premiere Edition z dodatkami.
Jednocześnie jest to pięcioletni, stosunkowo krótki FPS single player, który otrzymuje mieszane opinie.
Dlatego promocja mocno zmienia rachunek.
Jeśli zobaczysz grę w większej wyprzedaży i interesuje cię historia polskiego uzbrojenia albo oldschoolowe shootery, zakup jest znacznie łatwiejszy do uzasadnienia.
Pełny pakiet DLC brałbym tylko wtedy, gdy wiesz już, że sama gra ci się podoba.
Dodatkowy rewolwer nie naprawi AI.
Dla kogo Land of War ma dziś najwięcej sensu?
Nie jest to uniwersalna rekomendacja.
Najlepiej odnajdzie się tu ktoś, kto potrafi zaakceptować niedoskonałości w zamian za nietypowy temat.
- fan historii Polski i kampanii 1939 roku;
- gracz pamiętający pierwsze Medal of Honor i Call of Duty;
- osoba zainteresowana polskim uzbrojeniem z początku wojny;
- ktoś szukający liniowej kampanii zamiast kolejnego otwartego świata;
- gracz, który woli single player od multiplayera;
- osoba gotowa przymknąć oko na słabsze animacje i AI;
- ktoś, kto trafi na atrakcyjną promocję i chce spróbować czegoś mniej oczywistego.
Jeżeli natomiast najważniejsza jest dla ciebie płynność animacji, nowoczesne sterowanie i przeciwnicy reagujący jak w najnowszych shooterach, wejście będzie trudniejsze.
Czy Land of War doczekało się wielkiej rozbudowy po premierze?
Nie.
I warto powiedzieć to jasno, bo przy starszych grach łatwo trafić na artykuły opisujące plany sprzed premiery, które brzmią dziś jak aktualne informacje.
Największa fala poprawek pojawiła się w pierwszych tygodniach po wydaniu.
Patch 1.2 i 1.3 naprawiały błędy oraz poprawiały animacje, wydajność, zachowanie NPC, kolizje i wybrane misje.
Późniejsze oficjalne wpisy były już znacznie rzadsze.
W 2026 roku nie ma podstaw, by traktować Land of War jak aktywnie rozbudowywaną usługę.
To ukończona, zamknięta kampania.
Co z jednej strony oznacza brak nowych atrakcji. Z drugiej – nie czekasz na żaden sezon, roadmapę czy obiecany rozdział.
Land of War kontra klasyczne Medal of Honor
Porównanie narzuca się samo, bo twórcy świadomie szukali podobnego klimatu.
Struktura misji, sposób prowadzenia gracza i szybkie przechodzenie od jednej sytuacji bojowej do następnej mocno kojarzą się z FPS-ami z początku XXI wieku.
Ale jest pewna różnica.
Klasyczne Medal of Honor dziś również wygląda staro. Tyle że przez lata zostało zapamiętane jako jedna z produkcji definiujących gatunek.
Land of War próbuje naśladować tę filozofię wiele lat później.
Dla części graczy właśnie dlatego działa. Daje liniową kampanię bez tysiąca systemów.
Dla innych przypomina produkt, który technicznie powinien ukazać się dekadę wcześniej.
I trudno jednoznacznie rozsądzić ten spór.
Największa szkoda? Ten temat zasługiwał na większy budżet
To myśl, która wraca podczas grania bardzo często.
Mokra. Polska broń. Kampania wrześniowa. Warszawa. Pojazdy i sprzęt, którego prawie nigdy nie widujemy w zachodnich shooterach.
Materiał jest świetny.
Wyobraź sobie produkcję o podobnym zakresie historycznym, ale z budżetem współczesnego dużego FPS-a. Setki animacji. Zaawansowane AI. Realistyczne zniszczenia. Ogromna dbałość o przedwojenną architekturę.
Land of War pokazuje, że taki temat może działać.
Nie zawsze potrafi jednak wykorzystać go technicznie.
I chyba właśnie dlatego gra pozostawia trochę dziwne uczucie. Łatwo krytykować jej błędy, ale jednocześnie trudno nie docenić, że ktoś w ogóle spróbował.
FAQ
Kiedy wyszło Land of War: The Beginning?
Gra zadebiutowała na PC 10 czerwca 2021 roku. Za produkcję i wydanie odpowiada polskie studio MS Games.
O czym jest Land of War?
To jednoosobowy FPS osadzony podczas II wojny światowej. Kampania rozpoczyna się w Polsce w 1939 roku i łączy wydarzenia historyczne z fikcyjną historią żołnierza Piotra Kowalskiego.
Czy Land of War ma polski dubbing?
Tak. Gra oferuje polski interfejs, napisy oraz pełne polskie audio. Dostępna jest także pełna angielska ścieżka głosowa.
Czy Land of War ma multiplayer?
Nie. Jest to produkcja przeznaczona wyłącznie dla jednego gracza. Główną zawartością jest liniowa kampania fabularna.
Czy Land of War jest dostępne na PlayStation lub Xbox?
Nie. Aktualna wersja jest przeznaczona na komputery PC z systemem Windows. Nie wydano oficjalnych wersji na PlayStation, Xbox ani Nintendo Switch.
Jakie wymagania ma Land of War?
Minimalne wymagania podają procesor klasy Intel Core i5, 16 GB RAM oraz kartę GeForce GTX 1050 Ti 4 GB. Gra potrzebuje około 25 GB wolnej przestrzeni.
Czy warto zagrać w Land of War w 2026 roku?
Najwięcej sensu ma dla fanów historii Polski, starej szkoły FPS-ów i nietypowego uzbrojenia z początku II wojny światowej. Trzeba jednak zaakceptować przeciętne AI, nierówne animacje i techniczne ograniczenia małego studia.
Land of War w 2026 roku – niedoskonałe, ale nadal wyjątkowe
Land of War nie stało się polskim Call of Duty.
I chyba nigdy realnie nie mogło nim zostać.
Budżet był inny. Zespół był inny. Skala produkcji była nieporównywalna.
Ale pięć lat po premierze łatwiej zobaczyć coś, co w 2021 roku ginęło wśród dyskusji o błędach i optymalizacji.
Ta gra zrobiła coś, czego wielkie studia przez lata właściwie nie robiły.
Postawiła polski wrzesień 1939 roku w centrum FPS-a.
Nie jako pięciominutowy prolog. Nie jako jedna mapa multiplayer. Nie jako wspomnienie w cutscence.
Jako główny punkt wyjścia.
Do tego dorzuciła polski arsenał, mniej znane prototypy, pojazdy, lotnictwo i miejsca, których zachodni gracz raczej nie kojarzy z typowego wojennego shootera.
Problem polega na tym, że dobry pomysł został zamknięty w produkcji o bardzo nierównym wykonaniu.
AI potrafi irytować. Animacje są sztywne. Sterowanie momentami przypomina starsze gry bardziej, niż prawdopodobnie powinno. Część scen wygląda znacznie gorzej od innych.
I nie, pięć lat nie sprawiło magicznie, że te rzeczy zniknęły.
Najważniejsze poprawki zostały wypuszczone krótko po premierze. Dziś kupujemy właściwie gotowy produkt w stanie, w jakim został pozostawiony.
Ale właśnie dlatego można podejść do niego bez iluzji.
Jeżeli szukasz technicznie perfekcyjnego FPS-a, Land of War nie będzie pierwszą pozycją na liście.
Jeśli natomiast znudziło cię bieganie po Normandii po raz piętnasty i chcesz zobaczyć II wojnę światową z zupełnie innej perspektywy, robi się ciekawiej.
Szczególnie w Polsce.
Usłyszenie polskich dialogów, zobaczenie rodzimego sprzętu i wejście w wydarzenia, które znamy ze szkoły czy rodzinnych historii, daje tej produkcji charakter trudny do podrobienia.
To nie jest argument, który naprawia błędy.
Ale jest argumentem, by przynajmniej wiedzieć, że taka gra istnieje.
W 2026 roku Land of War najlepiej traktować jak ciekawy kawałek polskiej historii gier. Trochę nieporadny. Ambitniejszy niż pozwalały możliwości. Momentami naprawdę klimatyczny, innym razem irytujący.
I zdecydowanie inny od większości wojennych FPS-ów.
Czasem właśnie takie gry pamięta się dłużej niż kolejną idealnie wygładzoną strzelankę, która po roku zlewa się z pięcioma innymi.












Leave a Reply